[VIDEO] TOGI BEZ SUMIEŃ: Ministra Sprawiedliwości i jego chęć ratowania zdrowia i życia dzieci, ma za nic sędzia Emilia Dolińska z Sądu Okręgowego w Płocku!
Prezes Sądu Okręgowego w Płocku zbada sprawę wczorajszego skandalicznego zachowania sędzi podczas rozprawy rozwodowej powiązanej z uwięzieniem dwójki dzieci, która odmówiła wezwania prokuratora i zadrwiła z Ministra Sprawiedliwości. Mimo że powzięła informację od naszego redaktora, że siedzący na ławie jako pozwany Michał J. cyt."leje po mordach psy", a w aktach znajdują się informacje o siniakach u jego 3,5 - letniej córki i przemocy wobec żony!
Matka dziecka, Paulina Junkiert, nie chce wypowiadać się przed kamerą, bo sędzia Emila Dolińska nałożyła na nią zakaz informowania mediów o swojej tragedii!
- Pani sędzia Emilia Dolińska chyba powinna skontaktować się ze swoim środowiskiem, które broni Konstytucji. Bo artykuł 54 ustanowił w 1997 roku jako standard w Polsce wolność słowa i zakazał cenzury prewencyjnej. Mam wrażenie że pani sędzia Emilia Dolińska jeszcze o tym nie słyszała - przekazuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net i Telewizja.Patriot24.net
Matka więzionych dzieci na potwierdzenie tych słów udostępniła nam postanowienie Sądu Okręgowego w Płocku w tym zakresie wydane przez sędzię Emilię Dolińską. Dołączamy je wraz z niniejszym tekstem.
Natomiast istotą problemu jest ojciec dzieci, Michał J., z którym właśnie się rozstaje przed Sądem Okręgowym w Płocku. Nasza redakcja uzyskała informację, że ten pracownik płockiego ORLEN-u po pracy prowadzi Zakład Strzyżenia dla psów. Firmę prowadzi w garażu w domu przy ul. Tymiankowej.
- Uzyskaliśmy informację, że "on leje po mordach psy, które ludzie przyprowadzają mu w dobrej wierze" - przekazywał wczoraj sądowi pod przewodnictwem Emilii Dolińskiej nasz redaktor (film dołączamy do tekstu).
- Mamy informację, że w aktach policyjnych i prokuratorskich są informacje o możliwej przemocy wobec dziecka i ataku na kobietę - informował sąd nasz redaktor.
- Kilka tygodni temu Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zarekomendował, by w takich sytuacjach wzywać prokuratora do sądu. A tutaj tego prokuratora nie ma - alarmował Robert Rewiński, zwracając z prośbą o rejestrację tej rozprawy ze względu na bardzo ważny interes społeczny - bezpieczeństwo zdrowia i życia 3,5-letniej dziewczynki, obecnie uwięzionej przez Michała J. Bo mężczyzna ma za nic postanowienia tego właśnie sądu i od 4 tygodni nie udostępnia matce kontaktu!
Ale sędzia Emilia Dolińska, mając świadomość rekomendacji Ministra Sprawiedliwości, zadrwiła wczoraj z jego troski o bezpieczeństwo zdrowia i życia dzieci w Polsce.
- Mnie obowiązuje kodeks cywilny a nie to, co mówi minister sprawiedliwości - oświadczyła sędzia Emilia Dolińska. Słysząc to, ławnicy Janina Kania i Maria Sokołowska, którzy w tym procesie są na równi z sędziami zawodowymi, również nie zażądali przerwania tej rozprawy i wezwania prokuratora.
Nasz redaktor został wyproszony z sali sądowej, a dalsza część odbywała się przy drzwiach zamkniętych.
Dlatego wobec skandalu ignorancji polityki Prawa i Sprawiedliwości w zakresie dbałości o zdrowie i życie dzieci, przy świadomości sądu również o psychopatycznych skłonnościach Michała J. (informacje w aktach sprawy), nasz redaktor zwrócił się do Prezesa Sądu Okręgowego w Płocku, Jarosława Pejty, który bezpośrednio podlega Ministrowi Sprawiedliwości, o wypowiedź przed kamerą na temat tego skandalicznego zachowania jego podwładnej, sędzi Emilii Dolińskiej.
Prezes odmówił wypowiedzi przed kamerą. Wkrótce potem zadzwoniła do nas Rzecznik Prasowa Sądu Okręgowego w Płocku, Iwona Wiśniewska-Bartoszewska.
Pani Rzecznik była wstrząśnięta informacją o tym, że ktoś może bezkarnie bić psy, sprawować opiekę nad dziećmi i łamać postanowienia sądu w zakresie umożliwienia matce kontaktu z nimi!
- Tę sprawę natychmiast i bardzo dokładnie zbadamy - zapowiedziała pani Rzecznik.
- Bardzo proszę o szczegółowe pytania i po zapoznaniu się z aktami udzielimy odpowiedzi - obiecała.
Matka dzieci, Paulina Junkiert, miała wczoraj po południu wyznaczony przez tenże sąd termin na kolejne widzenie się z dziećmi przetrzymywanymi przez Michała J. Z informacji, jakie uzyskaliśmy wynika, że pod dom Michała J. przyjechała po raz kolejny kurator, bo nienawistny ojciec nie wypuścił dzieci z domu.
Nakłamał, że młodsza dziewczynka o godz. 16 w biały dzień śpi!
W piątek przed Sądem Okręgowym w Płocku odbędzie się kolejna rozprawa. Sędzia Emilia Dolińska będzie rozpatrywać sprawę o powierzenie mu opieki nad dziećmi!!!
Czy zdecyduje się podjąć decyzję bez przebadania psychiatrycznego Michała J.? I powierzy mu dzieci na zasadzie „bo się do niego pod przymusem przyzwyczaiły”? Chociaż z tego też powodu dziecko jeszcze nie poszło do przedszkola w dzielnicy Ciechomice?
Nasza redakcja dziś informuje o tej wstrząsającej sprawie Prokuratora Okręgowego w Płocku. Powiadamiamy też miejscowy ośrodek opieki nad zwierzętami, by zbadał sposób funkcjonowania garażowego biznesu Michała J. przy ulicy Tymiankowej, zza którego bramy słychać piski bitych zwierząt.
Do redakcji Patriot24.net zgłosił się przedsiębiorca, który twierdzi, że od wielu miesięcy bezskutecznie próbuje odzyskać pieniądze za dostarczony towar. Chodzi o dostawę ogórków o wartości ponad 200 tysięcy złotych brutto, której odbiorcą miała być Grupa Producentów Green Group Sp. z o.o.
Sprawa lekarza neurochirurga, wokół której od wielu miesięcy pojawiają się pytania dotyczące działań organów samorządu lekarskiego, trafiła pod uwagę Ministerstwa Zdrowia.
Radom i Warszawa dzieli niewielka odległość, ale w tej sprawie widać przede wszystkim dystans między działaniami instytucji, które formalnie pracują, lecz faktycznie nie spotykają się w jednym punkcie. Z materiałów analizowanych przez redakcję wyłania się obraz czynności prowadzonych równolegle, bez realnej synchronizacji, co w sprawie dotyczącej dziecka ma znaczenie kluczowe — bo tu liczy się nie dokument, tylko czas.
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.